Potrzeba lewicy

Polska polityka po upadku POPiSu i PiSu

We wszystkich państwach europejskich, które uniknęły systemu komunistycznego działają i często sprawują władzę partie lewicowe nazywające się socjalistycznymi lub socjaldemokratycznymi. O naturalnej potrzebie obecności lewicy w życiu politycznym decyduje zarówno rozkład interesów różnych grup społecznych jak i psychologiczne aspekty decydujące o wyborze przez ludzi różnych wartości i ich hierarchii.

W wolnej Polsce pojęcie lewicy zostało zawłaszczone przez postkomunistów. Nie rozbito układu postkomunistycznego. Część wpływowych postsolidarnościowych elit w obawie przed endekoidalną prawicą postawiła na sojusz z postkomuną.

Rządy postkomunistów ujawniły całkowicie bezideowe oblicze tej formacji a jej główna struktura SLD okazała się głęboko przeżarta korupcją. Nie wydaje się możliwe by postkomuniści byli raz jeszcze w stanie oszukać szeroki elektorat lewicowymi hasłami. Uznaje ich za lewicę tylko prawica katolicka dla której jedynym istotnym znakiem lewicowości jest antyklerykalizm, a nawet tylko deklarowanie neutralności światopoglądowej państwa oraz z premedytacją wszyscy ci którzy w ten sposób chcą skompromitować próby powstania prawdziwej formacji lewicowej.

Scena polityczna w Polsce przestanie być ułomna dopiero wtedy gdy powstanie wiarygodne, nowoczesne stronnictwo socjaldemokratyczne krytycznie uwzględniające dorobek i stanowisko współczesnej socjaldemokracji w Europie lecz także polska specyfikę społeczną i ekonomiczną. Takie stronnictwo będzie miało prawo odwołania się do wielkiej niepodległościowej i demokratycznej tradycji PPS. W tym tekście interesuje nas powstanie takiej właśnie formacji.

  1. Scena polityczna po wielkiej bitwie na prawo od centrum

    PiS wygrało wybory w 2005 roku pod hasłem Polski Solidarnej. Ochrona najsłabszych grup społecznych, przezwyciężenie narastającego rozwarstwienia społecznego, ograniczanie zjawiska wykluczenia były istotnymi elementami deklarowanego programu politycznego PiS a także programu wyborczego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To zadecydowało, że wielu ludzi o wrażliwości lewicowej poparło w obu elekcjach PiS. W koncepcji politycznej przewodniczącego PiS Jarosława Kaczyńskiego warunkiem realizacji solidarnej polityki społecznej było jednak przede wszystkim umocnienie państwa przez osłabienie ukształtowanego w początkach III Rzeczypospolitej, a w latach 2000 mocno już politycznie zdegenerowanego establishmentu, nazywanego przez Jarosława Kaczyńskiego układem. Kiedy PO odmówiło udziału w koalicji, która miała zbudować IV RP czyli na nowo zdefiniować polską demokrację Jarosław Kaczyński podjął samodzielną próbę rozmontowania układu. Uznał, że w imię uruchomienie procesu budowy jego wizji silnej i solidarnej Polski jest skazany na toksyczną koalicję z Samoobroną i LPR. Sądził, że wystarczy manipulowanie arytmetyką wyborczą, emocjami i opinią publiczną.

    Podniesiono płace minimalne i ustanowiono źle zaprojektowane "becikowe". Jednakże społeczna solidarność nie tylko nie stała się priorytetem rządów PiS ale w sposób istotny ją osłabiono likwidując podatki od spadków i darowizn, ograniczając progresywność podatku od dochodów oraz obniżając składkę rentową. Za sprawy gospodarcze w rządzie odpowiadała znana z głoszenia neoliberalnych recept była posłanka PO, której kompetencje ekonomiczne n. b. grubo przeceniano. Obniżka podatków przynosi zwiększenie popularności rządów ale zwykle tylko chwilowe. Zapłacono za to skrajnie neoliberalnym rozwiązaniem utrwalającym społeczne rozwarstwienie.

    Jarosław Kaczyński nie mógł odwołać się do realnych sukcesów polityki społecznej bo ich nie miał więc także z tego powodu coraz trudniej przychodziło mu bronić swoich koncepcji politycznych przed zmasowanymi często histerycznymi i demagogicznymi atakami medialnymi obrońców III RP. Stopniowo ujawniała się marność moralna i niekompetencja wielu ludzi rządzącej ekipy PiS.

    Skończyło się to politycznym upadkiem PiS i jeszcze większym zagmatwaniem ideowej identyfikacji uczestników polskiej sceny politycznej. PiS, który przed wyborami w 2005 roku wydawał się być klasyczną wielo-nurtową partią konserwatywną stał się populistycznym zakładnikiem anty-modernizacyjnej, klerykalnej i nacjonalistycznej prawicy. Symbolem tego uwikłania było stanowisko w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego oraz częściowe odrzucenie Karty Praw Podstawowych czyli zapisu podstawowych standardów cywilizacji europejskiej. Jarosław Kaczyński pozbył się z partii grupy umiarkowanych konserwatywnych polityków cieszących się zaufaniem inteligenckiego elektoratu PiS-u. Ujazdowskiego, Zalewskiego, Polaczka. Usunął z kierownictwa partii popularnego wśród dziennikarzy, błyskotliwego erudytę i kpiarza Ludwika Dorna. Jeśli PiS nie uwolni się od skrajnej anachronicznej prawicy nie odzyska utraconego elektoratu i ostatecznie straci zdolność koalicyjną z jakąkolwiek partią głównego nurtu a tym samym szansę powrotu do władzy.

    W odstawione buty konserwatystów zaczęła wchodzić PO. Tusk pozbył się polityków-intelektualistów Rokity i Śpiewaka aby nie stawiali mu zbyt trudnych pytań i nie utrudniali populistycznych kampanii propagandowych. W kampanii wyborczej PO zaniechała deklaracji neoliberalnych.

    Później Tusk wypromował jako twarz stronnictwa łagodnego w wypowiedziach konserwatystę Jarosława Gowina i wywiózł swój klub parlamentarny na "wyciszenie" do Benedyktynów w Tyńcu. PO wspomagana przez sprzyjające jej media stara się utrzymać wysokie poparcie społeczne dzięki zamazywaniu istoty i rzeczywistych skutków swoich zamiarów politycznych. Stanowiska polityczne ogłaszane przez Tuska i innych polityków PO redagowane są teraz na podstawie wyników sondaży opinii publicznej. Zmiany wywołujące niepokój społeczny stara się wprowadzać w sposób zakamuflowany.

    Poza PiS i PO znalazła się grupa ambitnych i zdolnych polityków. Obok wymienionych już konserwatystów Ujazdowskiego, także Rokita i wzbudzający swą osobowością i kompetencjami zainteresowanie mediów Prezydent Wrocławia Dutkiewicz. Wielu komentatorów przypuszcza, że grupa ta powoła przed następnymi wyborami nowe konserwatywno-liberalne stronnictwo polityczne. Już teraz podjęli działania opiniotwórcze uruchamiając portal Polska XXI.

    Na scenie politycznej pozostało PSL, partia ideowo chybotliwa utrzymująca się dzięki własnemu aparatowi partyjnemu, który składa się z biurokracji wiejskiej. Znaczenie polityczne PSL-u zależeć będzie od tego czy zdoła poprawnie zidentyfikować i wyrazić w swoich działaniach, w ramach koalicji z PO interesy szerokiego elektoratu wiejskiego.

    Nieudany symbol III RP i niewygodny dla wszystkich uczestników sojusz PD, SLD, SDRP czyli LiD już się rozleciał. Wstydliwie kończą polityczny byt upokorzeni matuzalemowie UD-UW .

  2. Jak nie budować lewicy?

    Politolodzy twierdzą, że rynek partyjny w Polsce staje się stabilny i profesjonalny i zwracają uwagę, że do sejmu wchodzą tylko te ugrupowania, które dysponują milionami złotych, tysiącami działaczy i setkami specjalistów.

    Określenie klasa polityczna nie ma już odcienia ironicznego. W post-politycznej rzeczywistości wybory wygrywa się technikami marketingowymi na medialnym, głównie kosztownym telewizyjnym targowisku a nie programami, które są emanacją interesów określonych klas czy grup społecznych.

    Zapewne do podobnych konstatacji dochodzą publicyści, którzy uznają potrzebę politycznego odrodzenia lewicy. SLD ma posłów w parlamencie i konieczną do uprawiania polityki infrastrukturę. I może dlatego właśnie choć nie mają wątpliwości, że postkomunistyczne SLD to łże-lewica to jednak wiążą nadzieję, na odrodzenie lewicy z przemianą SLD. Środowisko młodej lewicy "Krytyka Polityczna" uważa, że aby SLD stał się lewicą wystarczy ogłoszenie przez młodych i ideowych polityków eseldowskich naprawdę lewicowego programu oraz odsunięcie ludzi ukształtowanych przez aparat komunistyczny.

    (...)

    Naiwna to wiara. Obecny lider SLD (Olejniczak)nie wywalczył swojej pozycji w SLD w debacie programowej. Stanowisko partyjne sprawuje z namaszczenia byłych pezetpeerowskich aparatczyków i obsługi Kwaśniewskiego oraz pod ich kontrolą. To oni mają rzeczywistą władzę w SLD i nie dopuszczą żadnego Nowego Nurtu do kasy i wymiany aparatu partyjnego SLD. Trudno też mieć zaufanie do determinacji ludzi tworzących Nowy Nurt. Przecież ci inteligentni młodzi ludzie wiążąc się z SLD dobrze wiedzieli kim jest Miller et consortes. Nawet zwierzenia Oleksego o łajdactwach i brudach postkomunistycznych nie wywołały u młodych działaczy wyrazów publicznego obrzydzenia i nie skłoniły do opuszczenia SLD. Pomysł naprawy zorganizowanej jak mafia partii od środka został już doszczętnie skompromitowany w PRL.

    Jeden z publicystów krytykuje Ryszarda Bugaja za doradzanie czekania Sierakowskiemu na ostateczny rozpad SLD i nie podejmowania gry z post-komunistami. Pisze, że sam Bugaj prowadził takie gry z post-komunistami na początku lat 90-tych tyle, że je przegrał. Otóż kierujący wtedy Unią Pracy Ryszard Bugaj nie prowadził gier koalicyjnych z post-komunistami gdyż odmówił udziału UP w koalicji z SDRP. Bugaj uznał jedynie, że byli członkowie PZPR, którzy przystąpili do Unii Pracy nie będą w niej dyskryminowani. Okazało się jednak, że byłym aktywistom PZPR rosnąca w siłę formacja post-komunistyczna jest bliższa niż ideowa lewica UP. Kiedy znaleźli się w większości Ryszard Bugaj wraz z grupą wiernych przesłaniom lewicy członków UP musieli ją opuścić. I o tym doświadczeniu także warto pamiętać.

    Odbudowa myśli i politycznej praktyki socjaldemokratycznej w Polsce wymaga jednoznacznego, bezkompromisowego odrzucenie jakichkolwiek pomysłów na układanie się z postkomunistycznymi partiami SLD i SDRP i to nie tylko z ich pezetpeerowskimi aparatczykami ale także ze wszystkimi, którzy mając świadomość ich moralnej, etycznej i politycznej degrengolady współpracują z nimi. Powstanie nowej lewicy nie może się udać na zaoranym politycznym ugorze post-komunizmu, trzeba próbować na czystym polu.

  3. Jak budować lewicę w Polsce – kilka sugestii

    Sławomir Sierakowski uznawany za przywódcę nowej polskiej lewicy zbudował prężne, już nie tylko warszawskie środowisko młodych, utalentowanych ludzi o lewicowej wrażliwości. Początkowo wydawało się, że interesują ich tylko lewicowe wartości w kulturze. Wyrażali je często w radykalny sposób. Oświadczali n. p., że nie będą ulegać szantażowi ekonomicznemu lewicy społecznej gdyż walka o równouprawnienie kobiet, homoseksualistów i innych mniejszości jest równie ważna co likwidacja społecznego wykluczenia. Teraz jednak coraz częściej na łamach "Krytyki Politycznej" i w wypowiedziach miarodajnych przedstawicieli tego środowiska, wyrażane jest zrozumienie, że wszelka dyskryminacja rodzi się przede wszystkim choć nie wyłącznie w sferze realnej w systemie edukacji, w braku należytej ochrony społecznej, w braku mechanizmów blokujących wykluczenie. Na łamach "Krytyki Politycznej" ukazują się analizy zatytułowane Lewica uczy się ekonomii. Środowisko "Krytyki Politycznej" staje się ważnym środowiskiem lewicy politycznej.

    Sierakowski zastrzega zwykle, że jego projekty mają charakter filozoficzny, kulturowy a nie bezpośrednio polityczny. Za swoją główna misję uważa przywrócenie języka lewicy w debacie publicznej. Sierakowski redaguje ambitny periodyk " Krytyka Polityczna", kieruje elitarnym wydawnictwem i przewodzi Stowarzyszeniu im Brzozowskiego. Mimo swoich deklaracji Sierakowski stał się postacią polityczną. Należy do najwybitniejszych publicystów młodego pokolenia. Jego teksty drukują wszystkie trzy wielkonakładowe polskie dzienniki. Z jego działalnością powszechnie łączone są nadzieje na odbudowanie formacji lewicowej w Polsce Sam Sierakowski zbliża się jak sądzę do przekonania, że takie musi być jego życiowe zadanie i podejmuje polityczne interwencje. I jemu właśnie dedykuje te sugestie.

    Jest kilka lewicowych środowisk wyraźnie zorientowanych na bezpośrednie działania w sferze realnej jak związek zawodowy Sierpień 80 i powiązana z nim Polska Partia Pracy. Działają też liczne organizacje ekologiczne, edukacyjne, samoobrony obywatelskiej przed różnymi patologiami lokalnymi, podejmowane są inicjatywy wydawnicze i internetowe. Wiele środowisk lewicowych łączy tylko jedna konkretna sprawa: ochrona środowiska, prawa mniejszości seksualnej, wsparcie dla Tybetu i Czeczenii, sprzeciw genetycznym modyfikacjom żywności, sprawiedliwy handel, globalny podatek antyspekulacyjny etc.

    Potrzebne jest spotkanie przedstawicieli wszystkich tych środowisk i sprawdzenie ich gotowości do współpracy w oparciu o projekt dokumentu programowego opracowanego wcześniej na podstawie ankiety przesłanej do wszystkich imiennie zaproszonych. Potem dopiero przystąpić do prac organizacyjnych wraz z kalendarium.

    W niektórych środowiskach, są odłamy radykalne nazywane lewackimi skłonne do ostrych wystąpień werbalnych a nawet ulicznych. Można postawić tezę, że powstanie politycznej reprezentacji, która wykaże gotowość do rozważenia ich racji, próbę zrozumienie ich stanowiska będzie łagodziło radykalizm i skłonność do konfrontacji.

    Program nowej formacji lewicowej musi być jednoznaczny w sprawach społecznych, ekonomicznych i kulturowych. Jednakże aby tworzona formacja stała się politycznie skuteczna jej program musi być szczególnie w kwestiach kulturowych formułowany w sposób umiarkowany. Socjologowie twierdzą, że biedniejsza część polskiego społeczeństwa jest konserwatywna i wyjaśniają dlaczego w wyborach popiera partie niekoniecznie reprezentujące jej interesy. Nowa lewica musi do nich trafić. Rację zatem ma Ryszard Bugaj zwracając uwagę, że lewica społeczna nie może być jednocześnie radykalną lewicą kulturową. Autentyczna lewica społeczna musi wziąć pod uwagę fakt, że jej potencjalni zwolennicy to ludzie w sprawach kulturowych centrowi (a nawet konserwatywni). Mogą i powinni być tolerancyjni, ale nigdy nie będą permisywni.

    Programowy nacisk na rozwój i poprawę jakości edukacji będzie sprzyjał kształtowaniu postaw tolerancyjnych. A stały otwarty dialog polityczny ze wszystkimi metapolitycznymi środowiskami lewicowymi będzie budował ich poparcie.

    Debata środowisk lewicowych powinna zatem doprowadzić przede wszystkim do wyraźnej odpowiedzi na pytania jakiej Polski chce lewica i jakie zdaniem lewicy są niezbędne zmiany w modelu politycznym i gospodarczym.

  4. PO u władzy

    Poparcie opinii publicznej należałoby budować odnosząc się bezpośrednio do kolejno ujawnianych zamiarów politycznych PO świadczących, że w sferze realnej PO sprawuje rządy w interesie zamożnych warstw społecznych a w sferze kultury i świadomości narodowej grożących głęboką zapaścią. Służyć temu mogą dobrze przygotowane konferencje prasowe poświęcone jednemu konkretnemu tematowi, na których dziennikarze otrzymają zapisane syntetyczne krytyczne wnioski ekspertyz wraz z zarysem rozwiązań alternatywnych. Coraz większe znaczenie będzie miała aktywność internetowa. Uruchomienie i sprawne zarządzanie portalem internetowym przedstawiającym stanowisko lewicy jest postulatem oczywistym.

    Lista tematów ekspertyz, które należałoby opracować i mieć w pogotowiu jest długa. Przedstawmy w skrócie najważniejsze. Nie trudno będzie znaleźć ekspertów krytycznych wobec neoliberalnej ortodoksji, którzy gotowi będą przedstawić swoje stanowisko.

    Polityka PO grozi dalszym pogłębieniem społecznego rozwarstwienia. PO zapowiada ograniczenie deficytu budżetowego a równocześnie wprowadzenie podatku liniowego i likwidacje podatków od dochodów kapitałowych. Takie zmiany podatkowe oznaczają, że im ktoś jest bogatszy tym większe odniesie korzyści. Jeśli uznać, że ograniczanie deficytu budżetowego w warunkach szybszego wzrostu gospodarczej jest kanonem dobrej polityki gospodarczej to zapowiedź równoczesnego obniżania podatków dochodowych w naszych warunkach musi oznaczać ograniczenie transferów społecznych.

    Nie da się uzdrowić sytuacji w służbie zdrowia bez zwiększenia jej finansowania. Jednak samo podniesienie składki na ubezpieczenia zdrowotne o 1 punkt procentowy nie jest wystarczające. Konieczne byłoby uzupełnienie wydatków zdrowotnych z budżetu czyli z podatków ogólnych a te mają ulec zmniejszeniu. Szczególnie dotkliwa dla biedniejszych może być prywatyzacja służby zdrowia. Każda prywatyzacja wszelkich usług publicznych oznacza ograniczenie ich dostępności. Być może eliminacja patologii wymaga wprowadzenia jakiejś formy odpłatności. Niedopuszczalna jest jednak sytuacja kiedy o dostępie do usług medycznych decyduje zamożność.

    Eksperci przyjmują powszechnie, że najskuteczniejszą polityką rozwojową i równocześnie ograniczającą wykluczenie społeczne jest poprawa jakości kształcenia i zwiększanie dostępności do edukacji wszystkich szczebli. Zamiary PO idą w odwrotnym kierunku. Wycofano się z programu tani podręcznik, którego zasady być może należało zmienić. Realizacja tego programu nie tylko obniżała koszty kształcenia ale umożliwiała też lepsze egzekwowanie wysokich standardów edukacyjnych. Wprowadzenie bonu edukacyjnego doprowadzi do obniżenia poziomu szkolnictwa publicznego. Szkolnictwo prywatne ani nie zrezygnuje ani też nie obniży czesnego. Dochody z bonów edukacyjnych pozwolą szkołom prywatnym na zatrudnienie najlepszych nauczycieli i dodatkowe zyski. W szkołach publicznych zostaną najsłabsi. N. b. przywoływanie pozytywnych doświadczeń kilku szkół społecznych w kraju może służyć za pewnego rodzaju wzorzec dla szkół publicznych ale nigdy nie stanie się standardem. Wprowadzenie proponowanych zaś zmian w programach nauczania historii i literatury może mieć długofalowe negatywne skutki dla kształtowania tożsamości narodowej.

    Szczególnie złudna jest nadzieja, że dofinansowywanie prywatnego szkolnictwa wyższego z budżetu może przynieść poprawę jakości kształcenia. Z małymi wyjątkami działalność tych szkół ma wyłącznie charakter komercyjny to znaczy ich celem jest zysk a nie efekty kształcenia. Sprowadzenie tzw. akredytacji do wyliczenia ilości wykładowców z tytułami akademickimi jest akademicką farsą. Wykładowcy uniwersyteccy zatrudniają się w szkołach prywatnych niemal wyłącznie by uzupełnić swoje marne dochody z pracy w uczelniach państwowych lub emerytury. Z kolei zniesienie habilitacji bez gruntownych, wymagających długiego czasu zmian strukturalnych w nauce może spowodować obniżenie poziomu naukowego i dydaktycznego szkolnictwa publicznego. Wyższym szkołom prywatnym zniesienie habilitacji przyniesie korzyści komercyjne. Inną kwestią jest odpłatność za studia. Zasadne są argumenty, że obecny system jest niesprawiedliwy. Należy go zmienić. Jednak warunkiem pierwotnym i koniecznym jest wdrożenie skutecznego i powszechnego systemu stypendialnego.

    Wielkim zagrożeniem dla spójności społecznej jest nowy system emerytalny. To bomba z opóźnionym zapłonem. Wypłaty z tzw. II filaru będą skandalicznie niskie. Wystarczy przytoczyć, że Towarzystwa emerytalne zarobiły dla klientów w 2007 roku kilka procent. Dla siebie - kilkanaście. Na czysto zgarnęły blisko 670 mln. złotych. W tym roku tylko w pierwszym półroczu zabrały niemal miliard złotych z tytułu składek. Ich zysk netto wyniósł 403 mln. zł. W tym samym czasie wartość jednostek inwestycyjnych spadła o prawie 9 proc. OFE każdych 100 zł. składki pobierają 7 zł. opłat ( tylko Allianz mniej ), co oznacza, że po odliczeniu prowizji tylko 93 zł. jest zainwestowane. Zebrane w OFE środki są niższe od kwoty, którą można by dysponować oszczędzając i lokując te same sumy samodzielnie. Teraz wypłaty z emerytur maja być dodatkowo obciążane kosztami zarządzania przez nowe komercyjne zakłady emerytalne. Oczywista, korzystniejsza i bezpieczniejsza alternatywa jaką byłoby lokowanie zgromadzonych środków w papierach skarbowych i wypłaty emerytur z II filaru przez ZUS bez "prowizji" nie jest rozpatrywana.

    Dla sfery komunikacji społecznej, kultury i edukacji czyli kluczowych obszarów dla porządku demokratycznego wielkim zagrożeniem są zamiary likwidacji abonamentu radiowo-telewizyjnego oraz choćby częściowej prywatyzacji publicznej telewizji i radia. Zwiększenie udziału mediów komercyjnych w telewizji i w radiu to prosta droga do sprymityzowania obyczajów i głębokiego kryzysu kulturowego społeczeństwa. List stowarzyszeń twórczych w tej sprawie nie pozostawia wątpliwości. Oczywiście rozstrzygnięcia wymaga sposób zapewnienia niezależności politycznej mediów publicznych.

    Wypowiedzi pobocznych polityków PO proponujące różne rozwiązania stanowią często balon próbny sprawdzający reakcję publiczną. Należy je traktować jako kolejne sprawy wymagające sformułowania wyraźnego stanowiska nowej lewicy.

    Formacja post-komunistyczna została ostatecznie skompromitowana i nie jest już w stanie oszukiwać opinii publicznej pseudo-lewicowymi deklaracjami. Rząd sprawuje formacja skłonna do wprowadzania groźnych dla spójności społecznej rozwiązań w sferze usług publicznych zdrowotnych i socjalnych, rozwiązań osłabiających potencjał rozwojowy kraju w edukacji oraz szkodliwych dla kultury narodowej rozwiązań w sferze medialnej. Trzeba dokumentować także często wyraźny brak kompetencji w przewidywaniu skutków zamierzonych przez PO rozwiązań. Wydaje się, że po raz pierwszy od czasu odzyskania suwerenności powstała sytuacja polityczna wyraźnie sprzyjająca odrodzeniu partii prawdziwie lewicowej. Należy tę sytuację wykorzystać.

Lipiec 2009

Autor jest ekonomistą, profesorem Szkoły Zarządzania Uniwersytetu Śląskiego, w latach 1994-1997 był członkiem kierownictwa Unii Pracy

Starych Socjalistów propozycje dla oburzonych

  1. Trzeba sformułować jasne i konkretne żądania oraz wyjaśniać ich sens. Tworzyć struktury organizacyjne ruchu. Bez tego ruch samoistnie wygaśnie.
  2. Trzeba umacniać instrumenty funkcjonowania demokracji. Najważniejszym instrumentem demokracji we współczesnym społeczeństwie są publiczne masowe media TV i radio. Należy zatem żądać uspołecznienia TV i radia. Tylko media publiczne uwolnione od reklam, finansowane powszechnym abonamentem mogą zapewnić konieczny w demokracji stały, niezakłamany, przepływ informacji między społeczeństwem a strukturami władzy państwowej. Media publiczne skutecznie wspierają edukację. Bez mediów publicznych marnieje kultura i normy ludzkich zachowań.
  3. Żądania społeczne i ekonomiczne musza być osadzone w ramach dwu obiektywnie istniejących ograniczeń.
    Po pierwsze - autonomia pojedynczego państwa w polityce gospodarczej jest tym większa im mniejsza jest jego zależność od rynków finansowych czyli inaczej mówiąc tym większa im mniejsze jest jego zadłużenie.
    Po drugie - spełnienie wielu istotnych żądań jest możliwe pod warunkiem ich przyjęcia w całej Unii Europejskiej.
  4. Umocnienie procesów rozwojowych wymaga istotnego zwiększenia wydatków państwa na edukację, naukę, zdrowie, eliminację bezrobocia i wykluczenia społecznego oraz na infrastrukturę gospodarczą. Należy dążyć do przeprowadzenia narodowej debaty na ten temat i żądać przyjęcia przez rząd konkretnych zobowiązań.
  5. Środki na umocnienie procesów rozwojowych muszą pochodzić ze zwiększonych dochodów podatkowych gdyż równocześnie celem wzmocnienia swobody podejmowania zmian w polityce społeczno-gospodarczej należy dążyć do zrównoważenia budżetu państwa i obniżenia długu publicznego.
  6. Należy zatem żądać reformy systemu podatkowego:
    • wprowadzenia trzeciej stawki podatkowej dla wyżej zarabiających,
    • wprowadzenia dodatkowej czwartej stawki z ostrą progresją dla dochodów wzbudzających społeczne oburzenie np., 30 krotnie i więcej przekraczających średnią,
    • nowego zdefiniowanie refundacji VAT-u i zniesienie obrażających przyzwoitość zwolnień i ulg podatkowych (jak np. samochody z kratką),
    • włączenia tzw. samo-zatrudnionych do ogólnych zasad poboru podatku od dochodów indywidualnych,
    • podniesienia składki zdrowotnej.
  7. Do rządu Rzeczpospolitej należy wystąpić z żądaniem poparcia w UE:
    • ustanowienia wspólnych zasad podatku bankowego,
    • zdecydowanych działań na rzecz ustanowienia podatku od transakcji finansowych,
    • ustanowienia wspólnej bazy i minimalnej stawki podatku korporacyjnego,
    • regulacji zapewniających bezpieczeństwo funkcjonowania systemu finansowego.
  8. Należy kontynuować i rozwijać wymianę poglądów i współpracę z ruchem oburzonych za granicą oraz międzynarodowymi federacjami związków zawodowych.
  9. Warunkiem globalnej przebudowy systemu społeczno-gospodarczego jest wspólne, jednolite stanowisko państw UE tworzących największy wspólny rynek świata. Należy przygotować postulaty zmian Traktatu o funkcjonowaniu UE oraz zwrócić się do europejskich federacji partyjnych ( PES, Zieloni etc. ) o wyjaśnienie jakie konkretne zmiany chcieliby wprowadzić do funkcjonowania UE i zdefiniowanie programu wyborczego w następnych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Od stanowiska tych partii uzależnić poparcie w wyborach do Parlamentu Europejskiego.