List nieznanego mi p. Andrzeja Szulczyńskiego do dr Bogdana Milka

Drogi Bogdanie,

to był tylko kolejny program telewizyjny Pisowskiej TV, a w tym w szczególności red. Pospieszalskiego, czyli funkcjonariusza ideologicznego frontu PIS (do tego warto dołączyć m.in. programy Wildsteina, ale są i inne). To tylko jednen z licznych programów TV (i polskiego radia publicznego, w szczególności I programu) i innych zabiegów propagandowych PIS i obecnego jego sojusznika medialnego SLD, które służą utrwalaniu nienawiści między Polakami a Niemcami. Ja tu jestem na codzień. Antyniemieckość, pod byle jakim pozorem, ma służyć tym oszołomom politycznym. Celowo nie używam tego określenia w cudzysłowiu, bo oni (PIS i inni) są ogarnięci nacjonistyczną nienawiścią. Niestety, do tego rydwanu włączyła się także w większości Polonia niemiecka, z ogromną szkodą dla Polski i Polaków. Ale cóż - z głupoty i zarazem nikczemności nie jest możliwie tych oszołomów wyleczyć. Ja widzę tutaj i złą wolę, i głupotę, i chęć zbicia jakiegoś kapitału (niewielkiego albo zgoła urojonego). Głoszenie haseł - jak to czynią Pisole (PIS i Lewica, czyli SLD) o patriotyzmie to albo przyrodzona głupota (vide wyczyny obecnego prezydenta RP - w tym najnowszy, czyli plan zniweczenia obchodów Katynia po wielu latach żmudnych prac komisji ds. trudnych). Bez odesłania PIS-u i konserwy SLD na ostateczną polityczną emeryturę w najbliższych wyborach - nic się nie zmieni. Będziemy wciąż tkwili w tym grajdołku nienawiści i nacjonalistycznych kompleksów. Wciąż będziemy pośmiewiskiem Europy, ku radości ojca dyr. Rydzyka. Wciąż będziemy tkwili w "czerepie rubasznym" (Juliusz Słowacki) sarmackiej głupoty.

To trzeba wreszcie wypalić "gorącym żelazem", inaczej grozi nam (Polakom o Polsce), katastrofą cywilizacyjną, czyli pozostaniem w ogonie Europy i świata. To jest mentalność XVIII-XIX wieczna.

Andrzej Szulczyński

*

Drogi Panie!

Od kilku lat czytam powtarzające się doniesienia o decyzjach Jugendamt zezwalających na spotkanie polskiego rodzica Ojca czy Matki z własnym dzieckiem pozostającym pod opieką rodzica niemieckiego pod warunkiem rozmowy w języku niemieckim i w obecności przedstawiciela tego urzędu.

Czy można wywołać, budować, utrwalić, serdeczne, intymne relacje z dzieckiem w obecności obcego nadzorcy ? Psychologiczna sytuacja jest dodatkowo skomplikowana gdy Matka lub Ojciec mówią gorszym niemieckim niż dziecko. Takie spotkania musza być głęboko upokarzające dla rodzica i udręką dla dziecka. Nieuniknioną konsekwencją takich spotkań jest zerwanie więzi uczuciowej między dzieckiem a rodzicem.

Psycholog Judenamtu, który wydał takie polecenie musi to wiedzieć. Jakie zatem motywy stoją za taką decyzją? Jak można wyjaśnić tę barbarzyńską praktykę?

Ktoś wreszcie zadał mocne pytania. Ktoś wreszcie zażądał by przeciw temu zaprotestowało polskie państwo, które ma obowiązki wobec polskich obywateli.

Według listu podpisanego przez Pana pytania te służą utrwalaniu nienawiści między Polakami a Niemcami, bo zadał je funkcjonariusz ideologicznego frontu PIS.

Muszę zatem Pana zapytać czy polityczne poglądy dziennikarza unieważniają pytania, które zadał?

Dr Bogdan Milek wytknął audycji Pośpieszalskiego sposób prezentacji, który nie pomaga sprawie. Zapewne słusznie. Pan natomiast dał w swoim liście tylko popis arogancji i politycznej nienawiści typowej dla naszej elity z własnego nadania. PISowski termin łże-elity, jest akurat w tym przypadku precyzyjny.

Wzywa Pan by sarmacką głupotę wreszcie wypalić "gorącym żelazem"..., Potwierdza Pan trafność nazwania takich jak Pan inkwizytorami tolerancji i postępu.

Z należnymi wyrazami,

Jędrzej Krakowski

P.S. Audycji Pospieszalskiego nie oglądałem gdyż przed rokiem zrezygnowałem z abonamentu TVP. Abonament wykupię, natychmiast kiedy TVP stanie się medium publicznym.