To byłby spadek a nie awans

W tekście zatytułowanym Jak dostać się do pierwszej ligi ( Rzeczpospolita z 13.6. ) Dariusz Rosati i Paweł Karbownik twierdzą, ze szybkie referendum i przyjęcie Traktatu Konstytucyjnego w Polsce wzmocni naszą pozycję w UE gdyż znajdziemy się wtedy obok Niemców, Hiszpanów, Brytyjczyków i Włochów w grupie krajów pragnących dalszej pogłębionej integracji. Co więcej w reformatorskim duecie z Wielką Brytanią zapewnimy sobie wpływ na przyszły kształt Europy. Mamy przecież, jak twierdzą, wspólną z Brytyjczykami wizję gospodarczą Europy. Rozprawmy się w jej imię z anachronicznym modelem socjalnym, którego bronią Francja z Niemcami. Ta argumentacja Rosatiego i Karbownika to pomieszanie z poplątaniem!

Uznanie, że Wielka Brytania popiera pogłębioną integrację gdyż Tony Blair, jak piszą wydaje się być zwolennikiem kontynuowania procesu ratyfikacyjnego jest absurdem. Brytyjczycy mają zgoła inna koncepcję zjednoczonej Europy niż ta jaka jest popierana w wymienionych trzech krajach, które ratyfikowały Traktat Konstytucyjny. Brytyjczycy nie przystąpili do Unii walutowej. Brytyjczycy opowiadają się za integracją zatrzymaną na etapie unii celnej i wspólnego rynku, domagają się rozmontowania wspólnej polityki rolnej i polityki strukturalnej, ograniczenia koordynacji polityki gospodarczej a w konsekwencji wolnej konkurencji nie skrępowanej względami społecznymi.

Model brytyjski to konkurencja bez solidarności, czego dobitnym dowodem są żądania redukcji budżetu UE i odmowa solidarnego w nim udziału. Wbrew temu, co sugerują Rosati i Karbownik Brytyjczycy nie popierają Traktatu , którego zapisy w istocie wspierają pogłębianie integracji. Zawiesili referendum u siebie korzystając z okazji. Traktat Konstytucyjny przyjęliby zapewne tylko w obawie izolacji, gdyby wszystkie inne kraje opowiedziały się za jego przyjęciem.

Jak można twierdzić, że mamy wspólną z Brytyjczykami wizje gospodarczą Europy kiedy jednym z warunków trwałego rozwoju gospodarczego Polski jest zbudowanie nowoczesnej infrastruktury transportowej, komunikacyjnej, ochrony środowiska oraz modernizacja wsi i rolnictwa. Będziemy mogli dokonać tego szybciej i lepiej dzięki tym właśnie wspólnym politykom UE, którym Brytyjczycy są przeciwni.

Traktat Konstytucyjny jest wynikiem licznych kompromisów stąd brak jednoznaczności wielu jego zapisów. Analiza wyniku referendów we Francji i w Holandii wskazuje, że głównym powodem odrzucenia Traktatu Konstytucyjnego były obawy społeczeństw w tych krajach, że Traktat w niewystarczający sposób chroni wysokie europejskie standardy społeczne. Jeśli Polacy w referendum mieliby wyrazić poparcie dla Traktatu Konstytucyjnego to tylko dlatego, że mają nadzieje, że UE zachowa solidarność czyli będzie udzielała wsparcia rozwojowego biedniejszym krajom i regionom. Politycy PiS i PO mają uzasadnione wątpliwości czy Traktat daje takie gwarancje. Dlatego są mu przeciwni. Skorzystać z tego chcą postkomuniści, których kandydaci na Prezydenta Rzeczpospolitej głoszą akceptację Traktatu i poparcie dla przeprowadzenia referendum razem z wyborami prezydenckimi. Ich poplecznicy zachwalają referendum nawet nie bacząc na niespójność swoich argumentów.

Przywódcy najbogatszych i najsilniejszych państw Unii Europejskiej nie potrafili na ostatnim szczycie Rady Europejskiej zająć jednoznacznego stanowiska w sprawie przyszłości Unii Europejskiej. W tej sytuacji racjonalność nakazuje prowadzenie dalszej debaty a nie ratyfikowania Traktatu Konstytucyjnego, który został zdezawuowany odrzuceniem w dwu ważnych bo założycielskich państwach UE. Zmarnowano też dobrą okazję aby udokumentować wolę solidarności przez zawarcie zdrowego kompromisu budżetowego. Winę za to w największym stopniu ponosi Tony Blair, który zdaniem Rosatiego i Karbownika jest naszym najlepszym sojusznikiem.