Ochrona konkurencji wyklucza dyskryminacje

Przepisy Unii Europejskiej chroniące konkurencję zakazują udzielania przez państwa członkowskie pomocy dla przedsiębiorstw ze środków publicznych. Od tej generalnej zasady przewidziano wyjątki. Zgodną ze wspólnym rynkiem jest pomoc mająca na celu naprawienie szkód spowodowanych klęskami żywiołowymi lub innymi zdarzeniami nadzwyczajnymi. Uznano też, że dopuszczalna lecz nadzorowana może być pomoc państwowa na podstawie regulacji odnoszących się do pomocy strukturalnej dla regionów biednych i dotkniętych wysokim bezrobociem a także pomoc w celu zaradzenia poważnym zaburzeniom w gospodarce państwa członkowskiego, pomoc na realizację ważnych projektów wspólnotowych oraz pomoc na wspieranie kultury. Pomoc w wymienionych obszarach wymaga jednak zgody Rady Ministrów UE i podlega ścisłej kontroli ze strony Komisji.

Przewodnią ideą tych zapisów jest ochrona wspólnego rynku przed zakłóceniami konkurencji. I ta właśnie idea została w jaskrawy sposób naruszona przez pominięty w powyższym omówieniu zapis w projekcie traktatu konstytucyjnego UE który stwierdza, że zgodna ze wspólnym rynkiem jest: (...) pomoc przyznawaną gospodarce niektórych regionów Republiki Federalnej Niemiec dotkniętych podziałem Niemiec, w zakresie, w jakim jest niezbędna dla skompensowania niekorzystnych skutków gospodarczych spowodowanych tym podziałem (Art. III-56,2 c).

Brzmienie tego zapisu zapewnia rządowi RFN całkowitą swobodę udzielania pomocy państwowej przedsiębiorstwom niemieckim na obszarze dawnej NRD i zwolnienie tej pomocy od wszelkiej kontroli.

Dopóki Republika Federalna Niemiec była jedynym krajem UE, którego część gospodarki wymagała specjalnego potraktowania ze względu na uruchomienie trudnych i społecznie dotkliwych procesów transformacyjnych przyznanie tej wyjątkowej klauzuli było zasadne i zrozumiałe. Teraz natomiast gdy do UE wchodzą kraje, jeszcze biedniejsze niż dawna NRD, może nawet jeszcze silniej dotknięte skutkami komunizmu, zachowanie przywileju RFN pozwalającego na nieograniczone stosowanie pomocy państwowej czyli instrumentu polityki gospodarczej ułatwiającego rozwiązywanie trudnych spraw społecznych a równoczesne pozbawienie takiego prawa innych państw postkomunistycznych nie może być usprawiedliwione. Jest sprzeczne z zasadą równości, fundamentalną obok solidarności zasadą integracji.

W praktyce głównym powodem udzielania pomocy publicznej przedsiębiorstwu jest obawa, że jego upadek spowoduje znacznie wyższe koszty społeczne i budżetowe niż subwencja państwowa, która jeśli udzielona w oparciu o dobry program naprawczy może trwale uzdrowić przedsiębiorstwo. W Polsce bezrobocie podobnie jak w d. NRD wynosi około18 proc.( W całej RFN 9.4% ) To oczywisty argument przeciw potencjalnie nierównemu traktowaniu w UE nowych post-komunistycznych państw członkowskich i uprzywilejowaniu Niemiec.

Bardzo wysokie bezrobocie zwiększa prawdopodobieństwo korzystania przez rząd niemiecki z przyznanej mu klauzuli i udzielania publicznego wsparcia przedsiębiorstwom we wschodnich landach wykraczającego poza ogólne przepisy o pomocy w ramach polityki strukturalnej UE. Tym bardziej, że procedury uzyskania zgody na udzielanie pomocy publicznej w ramach tej polityki są złożone a wysokie bezrobocie zwykle zwiększa skłonność rządu do szybkiej interwencji. Przy czym możliwości udzielania pomocy publicznej w Niemczech, pomimo znanych kłopotów budżetowych są znacznie większe niż w Polsce.

Wypowiedź rzeczniczki niemieckiego MSZ przytoczona przez Gazetę (23.10.), że RFN skorzystała z omawianego przepisu tylko dwukrotnie miedzy upadkiem berlińskiego muru a zjednoczeniem Niemiec i od tego czasu pomoc dla b. NRD pochodzi z funduszy strukturalnych jest oczywistym bałamuctwem. Transfery budżetowe z zachodnich landów do wschodnich wynosiły do niedawna jak się szacuje rocznie około 50 mld. Euro czyli około 230 mld. zlotych.

Po przystąpieniu Polski do UE polskie firmy w zasadzie będą miały wolny dostęp do jednolitego, wewnętrznego, wspólnego rynku UE. Jednak granica ekonomiczna między Polska a Niemcami nie zostanie zniesiona całkowicie. Ograniczenia dotyczyć będą przejściowo w okresie kilkuletnim zatrudnienia Polaków i świadczenia usług w niektórych branżach przez polskie firmy. Chodzi o branże w których polskie firmy maja silna pozycje konkurencyjną. Już te ograniczenia dyskryminują polskich przedsiębiorców. Klauzula pozwalająca firmom niemieckim na korzystanie z pomocy publicznej w znacznie szerszym zakresie niż firmy polskie może tę dyskryminację jeszcze pogłębić.

Po wstąpieniu Polski do UE lokalny rynek wielu firm polskich i niemieckich położonych w polsko-niemieckich regionach przygranicznych rozszerzy się: polskich na stronę niemiecką a niemieckich na stronę polską. Można przypuszczać, że w dziedzinach gdzie polskie firmy konkurujące z niemieckimi będą uzyskiwać przewagę rząd niemiecki korzystając z omawianych zapisów będzie interweniował pomocą publiczną.

I na koniec jeszcze jeden argument przemawiający za naszym stanowczym sprzeciwem wobec inkryminowanego zapisu. W traktacie akcesjnym do UE zmuszeni byliśmy przystać na niekorzystne warunki ekonomiczne. Polska od początku swojego członkostwa będzie płaciła pełna składkę do budżetu Unii ale w rolnictwie np. będzie korzystała przez wiele lat tylko z małej części normalnie należnych dopłat. Zaaprobowaliśmy te warunki w przekonaniu, że dobre, uzyskane w Nicei, warunki polityczne akcesji pozwolą nam na poprawę warunków ekonomicznych. W omawianym przypadku nie chodzi nawet o polepszenie warunków naszego członkostwa w UE chodzi o sprzeciw wobec próby kolejnej dyskryminacji.