Zostawcie dotacje rolnikom!

 
 
 
 
 
Środa, 10 sierpnia 2005

Zostawcie dotacje rolnikom!

Jędrzej Krakowski* 10-08-2005, ostatnia aktualizacja 10-08-2005 19:01

Za postulatem likwidacji Wspólnej Polityki Rolnej Unii Europejskiej kryje się interes narodowy Wielkiej Brytanii. To nie jest jednak interes europejski - z Aleksandrem Smolarem i Marcinem Święcickim polemizuje

Krytycy Wspólnej Polityki Rolnej Unii Europejskiej nie przebierają w słowach. „Wspólna Polityka Rolna jest nie do utrzymania, jest anachroniczna i niemoralna. Nie może być tak, że ponad 40 proc. budżetu Unii pochłania rolnictwo, które dotyczy 5 proc. ludności Unii i zapewnia 2 proc. jej PKB. Subsydiowanie produkcji rolnej uniemożliwia eksport do Europy produktów rolnych najbiedniejszych państw, które nic innego często nie mają. Konieczna jest zmiana priorytetów, trzeba inwestować w naukę, w nowe technologie, w edukację” - mówi Aleksander Smolar („Gazeta” z 25-26 czerwca br.). W podobnym duchu pisze Marcin Święcicki: „Wycofanie, oczywiście stopniowe, dotacji dla europejskiego rolnictwa i włączenie go do globalnej gospodarki przyniesie Europie korzyści polityczne, rozwojowe, budżetowe i ekologiczne, a konsumentom tańszą żywność. Dlatego trzeba mądrze poprzeć sprzeciw Tony'ego Blaira wobec kontynuacji rolnego status quo” („Gazeta” z 15 sierpnia br.). A brytyjski minister ds. europejskich Douglasa Alexandra pyta: „Czy godzi się, by każda europejska krowa dostawała dziennie dwa euro dotacji, podczas gdy na całym świecie ponad miliard ludzi musi przeżyć dzień za połowę tej kwoty?” („Gazeta z 16 czerwca br.).

To jest, jak postaram się wykazać, jawna demagogia.

Angielskie weto

W głośnym wystąpieniu w Parlamencie Europejskim premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, domagając się przebudowy budżetu UE, powołał się na raport Andre Sapira - ultraliberalną ekspertyzę opracowaną na zlecenie Komisji Europejskiej w 2003 r.

Autorzy tego raportu uważają, że przy zachowaniu dotychczasowego budżetu UE (około 1 proc. PKB całej Unii) należy zasadniczo zwiększyć wydatki na cele rozwojowe i utrzymać obecny poziom wydatków na politykę spójności - a to wymaga likwidacji wydatków na rolnictwo. Twierdzą, że Wspólna Polityka Rolna (WPR) jest sprzeczna z celami Agendy Lizbońskiej, gdyż wydatki na rolnictwo w mniejszym stopniu przyczyniają się do wzrostu i modernizacji gospodarki europejskiej niż większość innych polityk. Autorzy proponują więc narzucenie rolnictwu ogólnych zasad konkurencji. Postulują utworzenie funduszu restrukturyzacji, w którym znajdą się tylko środki na pomoc dla ludzi tracących pracę w rolnictwie (0,05 proc. PKB) oraz na rekompensowanie stopniowego odchodzenia od WPR (0,10 proc. PKB ). Przy założeniu przyjętym w raporcie, że co roku będzie traciło pracę około miliona rolników, pomoc miałaby wynosić około 5000 euro na osobę.

Przeciwnikom WPR przewodzi Wielka Brytania, która od reformy WPR uzależnia swą zgodę na ustępstwa w sprawie ograniczenia rabatu budżetowego, z jakiego korzysta, i przyjęcie budżetu UE na lata 2007-13. Taki - wydawało się - był sens wystąpienia Blaira w Parlamencie Europejskim. Z późniejszych wypowiedzi premiera oraz ministrów Gordona Browna i Hilarego Benna wynika jednak, że Brytyjczycy nie postulują reformy WPR, lecz dążą do jej likwidacji. W koncepcji brytyjskiej wspieranie rolników tam, gdzie to konieczne, powinno należeć do kompetencji rządów narodowych.

Za takim stanowiskiem kryje się interes narodowy Wielkiej Brytanii. Rolnictwo brytyjskie ma najlepszą strukturę w Europie i korzystny klimat. Wystarczą więc relatywnie niewielkie dopłaty, by zachować rolnictwo w pożądanym kształcie. Wydatki brytyjskie na własne rolnictwo byłyby mniejsze niż udział tego państwa w finansowaniu WPR.

Stanowisko Londynu w sprawie WPR jest jednak niezgodne z logiką integracji europejskiej.

Skąd się wzięły dotacje?

Traktat Rzymski z 1957 r. stanowił, że po zawiązaniu unii celnej Europejska Wspólnota Gospodarcza utworzy jednolity, wspólny rynek wewnętrzny. Kiedy powstawała EWG, poziom rozwoju krajów założycielskich był podobny. Występowały jednak różnice strukturalne. W największym stopniu dotyczyły one rolnictwa.

Żaden kraj nie może dopuścić do likwidacji swojego rolnictwa. Rolnictwo spełnia funkcje produkcyjne, ma także ważne znaczenie środowiskowo-przyrodnicze, a wieś chroni tradycyjne wartości kulturowe i pozwala na zachowanie krajobrazów.

Na konkurencyjność rolnictwa wpływają jednak niezależne od polityki gospodarczej warunki naturalne - klimat i jakość gleb. Duże zróżnicowanie owych warunków, a więc i kosztów produkcji na jednolitym rynku EWG, wymagało ustanowienia solidarnie finansowanej Wspólnej Polityki Rolnej. Gwarantowała ona utrzymanie rolnictwa w krajach i regionach o gorszych warunkach produkcji.

Brak wsparcia - w postaci gwarancji cenowych lub innych subwencji - rolników pracujących w gorszych warunkach doprowadziłby do wyeliminowania ich ze wspólnego rynku. W krajach o gorszych warunkach nastąpiłby upadek rolnictwa ze wszystkimi tego konsekwencjami społecznymi, kulturowymi i przyrodniczo-środowiskowymi. Wywołane bankructwami rolników koszty społeczne obarczałyby budżety narodowe. Koszty te przewyższałyby koszty prowadzenia WPR. W krajach o najlepszych warunkach nastąpiłby szybki wzrost produkcji, a rolnicy z tych krajów opanowaliby cały wspólny rynek. Rozkład korzyści i kosztów byłby bardzo nierównomierny w poszczególnych krajach członkowskich wspólnoty.

Innym ważnym powodem ustanowienia WPR i subwencjonowania rolników jest dysparytet dochodowy rolnictwa w stosunku do innych sektorów gospodarki. Ograniczanie nadmiernego rozwarstwienia dochodów pozwala utrzymać stabilność społeczną i przeciwdziała odpływowi mieszkańców ze wsi. Wreszcie, WPR zapewnia stałe dostawy bezpiecznej żywności i umożliwia zachowanie tradycyjnych produktów wysokiej jakości.

Polityka oparta na wysokich cenach gwarantowanych stabilizowała rynek, lecz prowadziła do marnotrawnej i kosztownej dla budżetu nadprodukcji. By temu przeciwdziałać, w kolejnych reformach WPR postanowiono obniżać ceny gwarantowane. Równocześnie jednak, by nie zwiększać dysparytetu dochodowego wsi, rolnicy zaczęli otrzymywać dopłaty bezpośrednie, rekompensujące im obniżki cen.

Nauka - nie kosztem wsi

Krytycy WPR twierdzą, że polityka ta pochłania ponad 40 proc. budżetu UE. To prawda, ale to przecież tylko 0,43 proc. unijnego PKB i mniej niż 1 proc. wydatków publicznych w krajach UE (cały budżet UE stanowi 1 proc. unijnego PKB i 2-2,5 proc. wszystkich wydatków publicznych państw członkowskich). WPR jest przy tym jedyną wspólną polityką całkowicie finansowaną z budżetu UE. To właśnie m.in. dzięki WPR proces integracji europejskiej dokonał się bez większych zaburzeń społecznych. Pozostałe polityki w większości finansowane są z budżetów krajowych.

Rolnictwo wytwarza tylko niewiele ponad 2 proc. PKB całej UE, ale jego znaczenia nie wolno mierzyć udziałem w PKB. Trzeba bowiem pamiętać, że wysoka jakość własnej zdrowej żywności, dobrze zorganizowane tereny wiejskie, ochrona środowiska i krajobrazu mają istotny, pozytywny wpływ na rozwój gospodarczy. Co więcej, te 2 proc. dotyczy tylko bezpośredniego udziału produkcji rolnej w PKB. Trzeba do tego dodać dochody powstające w otoczeniu rolnictwa. Podobnie rzecz się ma z zatrudnieniem - do 6 proc. rolników doliczyć trzeba znacznie większą liczbę ludzi pracujących w jego otoczeniu.

Nieporozumieniem jest porównywanie wydatków na WPR z wydatkami na badania naukowe i edukację. WPR leży w całości w kompetencjach wspólnoty i państwa członkowskie nie finansują jej bezpośrednio z własnych budżetów. Polityka badawczo-naukowa i edukacyjna pozostaje natomiast domeną państw członkowskich i tylko w małej części finansowana jest z budżetu UE.

Wydatki budżetu UE oparte są o zasadę maksymalizacji wspólnotowej wartości dodanej, czyli korzyści dla całej Unii, lecz równocześnie o zasadę subsydiarności. Jeśli analizy wskazują, że udział budżetu UE w całości wydatków na badania naukowe i edukację powinien być większy, państwa członkowskie powinny wyrazić na to zgodę - jednakże nie kosztem likwidacji WPR.

Jak pomagać krajom biednym?

Proces reformowania WPR nie jest zakończony. Dalsze reformy przyniosą oszczędności, które będzie można przeznaczyć na inne cele. Analiza przeprowadzona przez prof. Richarda Baldwina wskazuje, że obcięcie nadmiernych dotacji, jakie otrzymuje 5 proc. najbogatszych posiadaczy ziemskich, pozwoliłoby przeznaczyć 25 proc. dotychczasowych wydatków na interwencje rynkowe i płatności bezpośrednie. Możliwe jest zatem radykalne ograniczenie wydatków na rolnictwo w budżecie UE.

Zarzutu, że WPR krzywdzi kraje ubogie, nie można kierować wyłącznie pod adresem UE. Zarzut ten w jeszcze większym stopniu dotyczy Stanów Zjednoczonych, gdzie subwencje w przeliczeniu na hektar są dużo wyższe niż w Unii. Istotnie, subwencjonowanie eksportu rolnego przez kraje bogate blokuje eksport żywności z krajów biednych. Zniesienie subwencji rolnych przyniosłoby krajom biednym efekty rozwojowe wielokrotnie wyższe od pomocy, jaką dziś otrzymują.

Jednak UE wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom. W 2004 r. zobowiązała się na forum Światowej Organizacji Handlu do redukcji i ostatecznie - do zniesienia subwencji eksportowych, jeśli inne państwa zrobią to samo, a także do eliminacji dopłat bezpośrednich w formie zniekształcającej warunki handlowe. Komisja Europejska notyfikowała w WTO eksportowe subwencje rolne w roku produkcyjnym 2001-02 w wysokości 2,6 mld euro (w roku 1999-2000 wynosiły one 5,6 mld euro). Zniesienie tych subwencji pozwoli obniżyć wydatki budżetu UE na rolnictwo o kilka procent.

Dalsze reformy WPR i zniesienie subwencji eksportowych doprowadzi do wyeliminowania nadwyżek produkcyjnych. UE przestanie być eksporterem żywności netto, lecz w każdym państwie członkowskim zachowana zostanie zasadnicza substancja produkcyjna rolnictwa gwarantująca bezpieczny poziom zaopatrzenia w żywność w przypadku nieprzewidywalnych zagrożeń.

Gdybyśmy zlikwidowali dopłaty...

O ile ze zrozumieniem należy przyjąć postulat dalszych reform WPR, to likwidację tej polityki należy kategorycznie odrzucić. Postulat Blaira, wzywający do natychmiastowego podjęcia działań reformatorskich a, w istocie zmierzający do skasowania WPR, jest zgłaszany w złej wierze. Brytyjczycy, odmawiając zgody na obniżenie swojego rabatu, chcą przerzucić odpowiedzialność za brak porozumienia w sprawie budżetu UE na inne kraje.

W październiku 2002 r. na szczycie w Brukseli po trudnych negocjacjach zawarto porozumienie dotyczące rolnictwa. Postanowiono, że do roku 2013 kwoty przeznaczone na interwencje rynkowe i płatności bezpośrednie będą zamrożone. W czerwcu 2003 r. osiągnięto kolejne porozumienie, które wprowadza radykalne zmiany i cięcia dotacji w ramach WPR.

W rezultacie udział wydatków na WPR w budżecie Unii do roku 2013 zmniejszy się oprawie jedną czwartą.

Zdaniem Mariann Fischer-Boel, unijnej komisarz ds. rolnictwa, wysuwane dziś przez Londyn „żądanie natychmiastowej »reformy « WPR (...) jest nawoływaniem do zniszczenia dopiero co podpisanego tekstu [precyzującego reformę WPR - przyp. J.K.], który wszyscy już zaakceptowali”. Próba otwarcia negocjacji w tej sprawie doprowadziłaby do chaosu i pogłębiła kryzys w UE wywołany załamaniem procesu ratyfikacji traktatu konstytucyjnego i brakiem zgody na kształt budżetu na lata 2007-13.

Do debaty o przyszłości WPR będzie można wrócić podczas przygotowywania ram budżetowych na lata po roku 2013. Wtedy znane już będą skutki obecnie wprowadzanych zmian w WPR.

Najdotkliwszą konsekwencję likwidacji WPR ujawnia wspomniany już raport Sapira. Założono w nim, że likwidacja WPR spowoduje odchodzenie z rolnictwa jednego miliona osób rocznie. Trudno oszacować, ilu rolników rzeczywiście utraciłoby pracę. Jest natomiast oczywiste, że rozkład bezrobocia byłby bardzo nierównomierny. Pracę traciliby przede wszystkim rolnicy w regionach o najgorszych warunkach produkcyjnych i w państwach, których nie stać na dopłaty rolne w odpowiedniej skali. Zastąpienie subwencji unijnych przez dopłaty rządów narodowych „postawiłoby naszych rolników na przegranej pozycji, bo w polskim budżecie nie ma znaczących środków na wsparcie wsi” - mówi minister rolnictwa RP („Rzeczpospolita” z 29 czerwca br.). Tymczasem już dziś bezrobocie na polskiej wsi jest już dramatycznie wysokie, sięgające kilku milionów osób.

Zawarta w raporcie propozycja przyznania tracącym pracę rolnikom jednorazowego zasiłku w wysokości 5000 euro nie umożliwi przekwalifikowania i znalezienia pracy poza rolnictwem. Tę propozycja można traktować jako świadectwo neoliberalnego cynizmu.

Upadek małych i średnich gospodarstw rolnych oznaczałby upadek wsi. Ziemia w części zostałaby przejęta przez wielkie gospodarstwa. Krajobraz europejski w wielu miejscach upodobniłby się „do amerykańskiego stanu Iowa - bezkresnych pól z izolowanymi farmami” (sformułowanie Jędrzeja Bieleckiego, „Rzeczpospolita” z 29 czerwca br.). Wszelako europejski pejzaż jest przestrzenią publiczną i należy do dziedzictwa kulturowego, które należy chronić.

Sukces integracji europejskiej zawdzięczamy przestrzeganiu zasady solidarności i równowagi między wymogami rynku i konkurencji, a bezpieczeństwem socjalnym obywateli. Poważnych różnic w warunkach produkcji rolnej w Europie ani też niższej dochodowości pracy w rolnictwie nie można zlikwidować. Dlatego, wbrew krytykom WPR pozostanie trwałym elementem mechanizmu integracji europejskiej. Co oczywiście nie wyklucza różnych korekt, dostosowywania tej polityki do zmieniających się warunków wewnętrznych i zewnętrznych wspólnoty.

* Prof. Jędrzej Krakowski - ekonomista, wykładowca Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Sosnowcu, były ambasador RP w Seulu