Osobliwa reforma Unii Europejskiej - polemika

Minister Cimoszewicz w wywiadzie dla "GW" (28.06) pogratulował Marcinowi Święcickiemu kompetentnego wyłożenia korzyści jakie Polska może uzyskać po przystąpieniu do UE (Gazeta Wyborcza 27.06.). Kluczową tezą artykułu Święcickiego jest stwierdzenie: "W interesie Polski (...) a także całej Unii leży jak najszybsze wygaszenie Wspólnej Polityki Rolnej i zwiększenie środków na zadania strukturalne". Dalej Święcicki wylicza, że wówczas Polska mogłaby otrzymywać 14 mld. euro rocznie i pyta "Czy nie lepiej zamiast 3-4 mld. euro rocznie dla rolników dostawać 14 mld. euro rocznie na fundusze strukturalne?" Pewnie byłoby lepiej. Niestety Święcicki porusza się w fikcyjnym świecie.

Likwidacja Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) jest postulatem całkowicie nierealnym. Powodem ustanowienia Wspólnej Polityki Rolnej nie był, jak sądzi Święcicki, niedobór żywności w Europie lecz logika jednolitego rynku i dysparytet dochodowy. Brak gwarancji cenowych lub dochodowych dla droższych producentów doprowadziłby do bankructwa rolników w krajach o gorszych warunkach produkcji. To spowodowałoby tam erupcje wydatków socjalnych, które wymagałyby rekompensaty z budżetu Wspólnot. Ich wysokość przekraczałaby koszty WPR. Ani różnic w warunkach produkcji rolnej między różnymi krajami członkowskimi ani znacznie niższej w rolnictwie niż w innych działach gospodarki dochodowości pracy zlikwidować się nie da. Gwarancje cenowe i dopłaty są warunkiem utrzymania jednolitego wspólnego rynku rolnego oraz zapewniają spokój społeczny. Z tych samych powodów praktycznie nie jest możliwa zasadnicza przebudowa WPR polegająca na radykalnym ograniczeniu wydatków gwarantujących dochody rolników. Przeciwko akceptacji takich rozwiązań przemawia też układ interesów i wpływów politycznych w UE. Na taką reformę nie zgodzi się Francja, która z funduszu gwarancji rolnych otrzymuje corocznie około 9.5 mld. euro, co stanowi grubo ponad 70% przejmowanych transferów z budżetu UE. Istnieje oczywiście potrzeba i możliwość przeprowadzenia różnych korekt WPR jak np. ograniczenie skali dopłat bezpośrednich dla największych gospodarstw, dalsze obniżki cen gwarantowanych, zmiany struktury dopłat oraz zwiększenie wydatków o charakterze strukturalnym. I w tym kierunku idą ostatnio sformułowane propozycje Komisji Europejskiej. Komisja proponuje m.in. obniżkę dopłat bezpośrednich o jedną piątą stopniowo w ciągu 6-7 lat. Jednak przyjęcie przez UE tej akurat propozycji jest mało prawdopodobne.

Ważnym argumentem przeciw obniżce dopłat rolnych w UE stają się obecnie dodatkowo zapowiedzi olbrzymiego zwiększenia subwencji rolnych w Stanach Zjednoczonych. Dotacje na jednego rolnika w Stanach Zjednoczonych mają wynieść 15 tys. dol. czyli trzy razy więcej niż w krajach UE.

Skoro dopłaty bezpośrednie tak jak i ceny gwarantowane i subwencje eksportowe są częścią dorobku prawnego UE i nic nie wskazuje na to, że będą zniesione to jest oczywiste, że polscy rolnicy po wejściu do UE muszą je otrzymywać. I to będą pewne pieniądze, 3-4 mld. euro. Do ich uruchomienia potrzebna jest tylko sprawna administracja rolna.

Przyjmijmy teraz, że UE posłuchała rady Święcickiego i zlikwidowała dopłaty bezposrednie na rzecz zwiększenia wydatków strukturalnych. Pisze Święcicki, że wtedy liczyć możemy na otrzymanie ze wspólnej kasy UE 14 mld. euro rocznie. By było to możliwe Święcicki postuluje zniesienie rocznego limitu pomocy w wysokości 4% PKB. Otóż limit ten nie został ustalony przez UE ze względu na szczupłość środków strukturalnych. Wynika on z doświadczeń m.in. Banku Światowego, które wskazują, że efektywność wykorzystania pomocy zagranicznej gwałtownie spada jeśli przekracza ona tę właśnie granicę.

Kiedy zatem zostaniemy członkiem UE będziemy mogli teoretycznie ubiegać się o pomoc strukturalną ale tylko do wysokości wyznaczonej przez ten limit. Nasz PKB wynosi obecnie około 180 mld. euro z tego 4% to 7.2 mld. euro, jeśli nasze PKB za 3-4 lata wzrośnie do 200 mld. to 4% oznaczać będzie 8 mld. euro. Jak dotychczas jednak, żadnemu krajowi UE nie udało się wykorzystać pomocy rocznej w wysokości 4% swego PKB. Dla przykładu w 1999 roku Irlandia otrzymała pomoc strukturalną z UE w wysokości 1.23% PKB, Hiszpania 1.32%, Grecja 1.95%, Portugalia 2.94%. Pieniądze z funduszy strukturalnych określa się jako pieniądze trudne do zdobycia. Wiadomo, że procedury uzyskiwania pomocy strukturalnej są bardzo skomplikowane. Wszystkie nowe kraje członkowskie Wspólnot Europejskich miały poważne kłopoty z uzyskaniem przysługujących im środków strukturalnych na początku swego członkostwa. Nawet doświadczone w korzystaniu z pomocy strukturalnej kraje członkowskie UE rzadko zbliżają się do połowy wyznaczonego limitu.

Przyjmijmy optymistycznie, że w pierwszych latach członkostwa wykorzystamy pomoc strukturalną w tej właśnie relacji do PKB. Oznacza to, że otrzymamy 3.6-4 mld. euro czyli niewiele więcej niż wyniosą nasze wpłaty do budżetu UE. W takiej sytuacji o korzyści z naszego członkostwa w UE w największym stopniu decydować będą środki uzyskane przez nas z Funduszu Gwarancji i Orientacji w Rolnictwie.

Min. Cimoszewicz powinien zatem przed składaniem gratulacji zapytać swoich doradców, którzy znają mechanizm integracji europejskiej, co warte są wizje Święcickiego.